Portret
Klasyczny obraz Przeminęło z wiatrem połączył piękną hollywoodzką debiutantkę Vivien Leigh i Clarka Gable'a. Uroda i charakter Vivien idealnie pasowały do postaci Scarlett. Ale szef studia David Selznick wahał się, czy powierzyć tej brytyjskiej piękności główną rolę. Martwiło go to, że jest Angielką - ale znalazł zrozumienie wśród córek byłych Konfederatów, które mówiły: "Już lepsza Angielka, niż jakaś cholerna Jankeska".
Ta Angielka w rzeczywistości urodziła się wśród cichych wzgórz Darjeeling w Indiach 5 listopada 1913 roku. Będąc jedynym dzieckiem małżeństwa Brytyjczyków cieszyła się bezpiecznym i uprzywilejowanym życiem. Jej aktorski talent stał się oczywisty, gdy miała trzy lata. Jesienią 1920 roku wysłano ją do szkoły w Anglii. - Było to dzieciństwo w izolacji od rodziny i rzeczywistości. Wiedziała, że chce zostać aktorką bardziej, niż kimkolwiek innym -mówi jej biograf.
W wieku 18 lat poznała 31-letniego prawnika Leigh Holmana. Pobrali się 20 grudnia 1932. Nie zważając na protesty męża, 19-letnia Vivien nie zrezygnowała z aktorskich planów: była już studentką Królewskiej Akademii Sztuk Dramatycznych. Nawet urodzenie córeczki - Suzanne - nie zatrzymało jej w domu.
W 1935 roku 21-letnia Vivien Hartley Holman przybrała imię męża jako swoje nazwisko. W tym samym roku zagrała po raz pierwszy główną rolę w sztuce Maska cnoty. Laurence Olivier, który przyszedł na przedstawienie, od razu zwrócił uwagę na Vivien, ale to ona przejęła inicjatywę. Kiedy zobaczyła Oliviera w sztuce Rodzina królewska, wydał jej się bardzo atrakcyjnym mężczyzną. Vivien poszła do jego garderoby i powiedziała: "Cóż za prawdziwie męska gra" i pocałowała w spocone ramię mężczyznę, w którym już widziała swojego męża. Oboje, co prawda, byli już z kimś zwiazani. Ale Vivien zawsze umiała dopiąć swego i niemal od razu zostali kochankami. W 1937 oboje zagrali główne role w filmie Fire over England. Oboje porzucili swych współmałżonków (Olivier także kilkumiesięcznego syna) i wyjechali do Francji. Rok później Laurence Olivier pojechał do Hollywood, by grać Heathcliffa w Wichrowych Wzgórzach, a Vivien podążyła za nim. Jej celem szybko stała się rola Scarlett.
Przez dwa i pół roku producent firmy MGM David Selznick poszukiwał idealnej Scarlett. Wciąż nie było aktorki, a trzeba było rozpocząć zdjęcia. Dlatego zaczęto je od wielkiego pożaru w Atlancie - 10 grudnia 1938. Brat Selznika Myron - łowca talentów - zaprosił na kolację Vivien Leigh i Laurence'a Oliviera, a potem zaprosił ich na plan, gdzie filmowano pożar. - Weszli na platformę, na której staliśmy z Selznickiem. Myron klepnął Davida w ramię i powiedział: Davidzie, poznaj swoją Scarlett O'Hara. David odwrócił się i opadła mu szczęka. Trzeba było widzieć tę twarz. To była doskonała Scarlett - wspomina współpracownik Selznicka. Tak więc w trzy tygodnie po przybyciu do Hollywood Vivien otrzymała rolę swego życia.
Po trzech tygodniach zdjęć do Przeminęło z wiatrem reżysera George Cukora zastąpił Victor Fleming. Vivien była załamana tym zastępstwem - we wszystkich wspomnieniach Felming zachował się jako cham. Pomiatał nią, krzyczał: "Zabieraj stąd swój brytyjski tyłek". Vivien nie znosiła też scen miłosnych z Clarkiem Gablem. - Nie mogła znieść jego oddechu. To była jedyna rzecz, która jej się w nim nie podobała. Bardzo go lubiła, ale całowanie było bardzo nieprzyjemne - wspomina sekretarka Vivien.
W 1940 roku 26-letnia Leigh odebrała Oskara za rolę Scarlett. W lecie tego samego roku przyjęła też oświadczyny Laurence'a Oliviera. Zagrali razem w kilku filmach i sztukach teatralnych, a w 1941 powrócili do Anglii. W 1944 podczas zdjęć do Cezara i Kleopatry okazało się, że 30-letnia Vivien jest w ciąży. Pomimo ciąży kontynuowała pracę i po paru tygodniach straciła dziecko. Wtedy zaczął się jej obłęd... Oficjalna diagnoza brzmiała: maniakalna psychoza depresyjna. Choroba ta polega na emocjonalnym zaburzeniu - chorzy przeżywają okresy nadzwyczajnej energii i podniecenia, po czym popadają w depresję i alienację. Dziś jest to choroba uleczalna, wtedy - nie. Vivien leczono elektrowstrząsami, od których miała poparzone skronie. Rok później stwierdzono u niej gruźlicę. Rekonwalescencja zajęła jej dziewięć miesięcy. Pomimo nadwątlonego zdrowia, Vivien powróciła do pracy, gdy tylko pozwolili jej na to lekarze. Grała w jednej sztuce za drugą, zagrała też Annę Kareninę, aż w 1950 roku poleciała do Stanów, by zagrać główną rolę w Tramwaju zwanym pożądaniem. Za rolę Blanche Vivien otrzymała drugiego Oscara (1952). Miała 38-lat i osiągnęła szczyt swojej kariery. Ale znalazła się też na krawędzi załamania. - Krzyczała, awanturowała się, atakowała ludzi, drapała, obrażała ich. A potem popadała w depresję. Z nadejściem każdego ataku wiązał się też wzmożony popęd płciowy, wciąż żądała, bym jej przyprowadzała kochanków. Dziś nazywa się to seksoholizmem - wspominała sekretarka aktorki. Choroba położyła się więc cieniem także na małżeństwo Vivien z Olivierem.
W 1953 roku 39-letnia Vivien wyjechała do Indii na zdjęcia do filmu Elephant Walk. Przypadł jej do gustu filmowy partner Peter Finch - ale tym razem Vivien zakochała się bez opamiętania. On był Australijczykiem, miał żonę i został z nią jeszcze przez jakiś czas po romansie z Vivien. Romans trwał rok. Vivien krążyła między mężem, kochankiem i szpitalem psychiatrycznym. W Elephant Walk została zastąpiona przez kogoś innego. Wreszcie 42-letnia Vivien zdecydowała się zostać z mężem. Wiosną 1956 okazało się, że znów jest w ciąży - latem ponownie straciła dziecko. Olivier nie dawał już rady opiekować się Vivien. - Chyba obawiał się, że go napadnie i podrapie mu twarz. Ona go przerażała - wspomina sekretarka aktorki. W 1957 roku 50-letni Olivier miał własny romans. Obiektem jego miłości była jego 27-letnia Joan Plowright, jego partnerka z filmu The Entertainer. Wreszcie w 1960 roku Laurence poprosił Vivien o rozwód. Ale dzięki aktorowi Jackowi Merivale, 46-letnia Vivien nie była długo samotna. - Była w tak straszliwym stanie, że potrzebowała takiego mężczyzny jak Merivale. Był on błogosławieństwem w jej życiu - wspomina sekretarka aktorki.
Pomimo zaburzeń psychicznych Vivien nie przerwała pracy. Zagrała główną rolę w filmie Rzymska wiosna pani Stone. Obiektem jej miłości w filmie był 24-letni Warren Beatty. Przez następne kilka lat grała jeszcze w paru sztukach i filmie, z 1965 roku, Statek głupców. W 1967 roku 53-letnia Vivien rozchorowała się na dobre. - Nie mogła wstać z łóżka i wciąż pytała: Czy Laurence już jedzie? Niestety, Laurence przyjechał dopiero po jej śmierci - wspomina sekretarka. 7 lipca 1967 Vivien Leigh zmarła wskutek gruźliczych powikłań. Wstała z łóżka, na środku pokoju dostała krwotoku i upadła na podłogę. Tak znalazł ją Merivale.
Choć na życiu Vivien zaciążyły obłęd i tragedia, zaznała też wielkiej miłości i zawodowego spełnienia. Miłość, uprzejmość, urok, szczęście na początku i smutek na koniec. Trudno było pogodzić się z jej odejściem. Kochałam ją. Była wspaniałą przyjaciółką i była dla mnie zawsze bardzo dobra. Przeminęło z wiatrem jest wciąż aktualne po 50 latach. Czy może być większy komplement dla aktorki? - pyta retorycznie sekretarka Vivien.
(kos)
Najsłynniejsze cytaty:
"Piękni ludzie tworzą swoje własne prawa."
Wybrana filmografia
1965 Statek szaleńców (Ship of Fools) 1961 Rzymska wiosna pani Stone (The Roman Spring of Mrs. Stone) 1951 Tramwaj zwany pożądaniem (A Streetcar Named Desire) 1945 Cezar i Kleopatra (Caesar and Cleopatra) 1940 Pożegnalny walc (Waterloo Bridge) 1939 Przeminęło z wiatrem (Gone With the Wind)
Najlepsze strony:
http://www.dycks.com/vivienleigh/
http://www.reelclassics.com/Actresses/Vivien/vivien.htm
http://www.vivien.com/default.htm