9. września 2010
Strona Główna > Recenzje A-Z
TERAZ / ZA CHWILE : 03:35 Siódme pietro | 08:00 Mysz, która ryknela
 
space
SZCZEGÓŁY PROGRAMU
Czwarty stopień

Reżyseria: Olatunde Osunsanmi
Scenariusz: Olatunde Osunsanmi
Obsada: Milla Jovovich, Elias Koteas, Will Patton, Hakeem Kae-Kazim, Corey Johnson,
Zdjęcia: Lorenzo Senatore
Produkcja: USA 2009
Dystrybucja w Polsce: Best Film
Czas: 98 min.
W kinach od 2 lipca 2010

Opis

W Nome na Alasce dr Abigail Tyler prowadzi badania nad bezsennością. Odkrywa, że wszyscy jej pacjenci mają podobne przeżycia: budzą się w środku nocy obserwowani przez sowę. Psycholożka rejestruje na wideo seanse hipnozy, które ujawniają przerażające rzeczy…

Recenzja

Kosmici są wśród nas. Już na początku filmu przekonuje o tym sama Milla Jovovich, zapowiadając, że za chwilę zobaczymy ją w roli dr Abigail Tyler w opowieści opartej na faktach. Ba! Popartej bogatą dokumentacją wideo, którą dr Tyler zrealizowała podczas seansów hipnozy cierpiących na bezsenność mieszkańców Nome na Alasce. I zaiste widzimy na kiepskiej kopii wideo psycholożkę, która sama zostaje poddana hipnozie przez swojego kolegę po fachu. Za chwilę to już Milla odgrywająca tę scenę wraz Eliasem Koteasem. Kobieta po tragicznej śmierci męża nie może dojść do siebie, a skutkiem traumy jest również ślepota jej córeczki. Pani psycholog – mimo zalecanego odpoczynku – nie chce opuścić pacjentów, z którymi pracował jej mąż, także psycholog. Wraca więc do Nome i zabiera się do roboty, a kolejne seanse ujawniają dziwną zbieżność w opowieściach ludzi. Ich bezsenności towarzyszy wrażenie, że są obserwowani przez sowę. Dr Tyler nie tylko chce zgłębić tę tajemnicę, ale zaczyna ją jakoś łączyć ze śmiercią ukochanego. Wkrótce i ona doświadcza, co – tak głęboko spychanego w podświadomość – nęka mieszkańców Nome.

Olatunde Osunsanmi pokazuje zatem rekonstrukcję tych zdarzeń. Łączy materiały archiwalne, sceny aktorskie oraz wywiad z „prawdziwą” dr Tyler, który sam przeprowadza w entourage’u uniwersyteckiego studia tv. Formalnie jest sporo ciekawych zabiegów, jednak film szybko zaczyna irytować nadmiarem wizualnych atrakcji oraz… brakiem poszanowania dla inteligencji widza. Tytułowy „czwarty stopień” to doświadczenia ludzi uprowadzonych przez kosmitów. Przez półtorej godziny jesteśmy więc karmieni sugestiami, jakich to okropności doznali porywani regularnie mieszkańcy Nome, bo wszystkim trudno, oczywiście, opowiadać o konkretach (skutkiem hipnozy był albo obłęd, albo samookaleczenia). Dla potwierdzenia autentyczności mamy nawet nagrania przemów obcych wygłaszanych w języku sumeryjski. A kosmici trochę grożą, trochę bredzą o bogu. Ale największym grzechem Czwartego stopnia jest próba utrzymania widza w przekonaniu, że film oparty jest na faktach. Mistyfikacje są znane od dawna, Orsonowi Wellesowi udało się skutecznie przerazić Amerykę audycją radiową na podstawie „Wojny światów” H.G. Wellsa. Ale to było w 1938! Od tego czasu rozwinęła się i forma mocumentary (fałszywego dokumentu) i mistyfikacje, np. takie jak Blair Witch Project. Cały przyjemność polega na tym, że widzowie bawią się formą lub – jak w przypadku Blair Witch… - wkręcają się w dobrze opowiedzianą historię. Czwarty stopień nie daje nam ani jednego, ani drugiego.

Marta Miś 

Wróć
space
Tapety
Dziesiątka